Jak rozpocząć przygodę z bronią czarnoprochową

Panuje głębokie przekonanie że każda broń jest złem, że jest to zło straszliwe i każde dotknięcie dowolnego pistoletu spowoduje jej wystrzał, rozstąpienie się ziemi itd. itp. Niestety wbrew takiej opinii i przekonaniu jest wprost przeciwnie. Obecnie jedyną z opcją posiadania legalnie broni palnej jest zakup … czarnoprochowca (skrót CP). Nie ma znaczenia czy będzie to pistolet, karabin jedno strzałowy, rewolwer sześcio strzałowy czy dubeltówka. Jest w czym wybierać. Wszystko co powinniśmy wiedzieć przyjdzie z czasem, to co na początku jest wręcz niemożliwe do wykonania i użycia, wraz z ilością czasu spędzonego na strzelnicy staje się coraz łatwiejsze, prostsze i logiczniejsze. Każde ładowanie wykonuje się już bez strachu i pełnego napięcia, wszystko na spokojnie i z opanowaniem. Każdy strzał jest coraz celniejszy i pewniejszy.

Rogers&Spencer – ładowanie kuli

Chcę tylko poradzić, aby bywać na strzelnicach, spotykać się z innymi osobami – w grupie raźniej i ciekawiej. Wielu ciekawych i niezbędnych informacji uzyskamy w pierwszej ręki. Poza informacjami, otrzymamy bezcenne doświadczenia – wiedzę, do której sami dochodzilibyśmy tygodniami. Jednym słowem, warto się spotykać – Youtube, Facebook i forum to nie wszystko, świat realny jest dużo ciekawszy niż się czasami wydaje a strzelania ciężko się nauczyć w zaciszu domowym.

Jak wyglądają niektóre spotkania na strzelnicy, można zobaczyć tutaj [spotkania].

Mam dla nowych osób jedną i najważniejszą poradę – wszystko na spokojnie. Nic na szybko. Zanim coś kupisz, poczytaj, zapytaj – przeważnie i tak po zakupie nie da się polecieć prosto na strzelnicę i strzelać same 10’tki (choćby mały problem z zakupem pierwszego prochu). Zanim kupisz swoją pierwszą broń, przelicz kasę, zastanów się czy planujesz się dobrze bawić i może zainwestować w troszkę lepszy sprzęt,  brać udział w zawodach, konkursach? Ja nie twierdzę że niższej klasy sprzęt nie osiągnie dobrych wyników, bo o tym decyduje człowiek, ale pierwszy zakup decyduje o dalszej drodze. Kupisz coś marnej jakości i będziesz się zastanawiał jak to wszystko poprawić i doprowadzić do świetności. Warto zaczekać, choć chwilkę, popytać ludzi lub kupić coś w jednym ze sprawdzonych punków – polecam oczywiście zakup od innych strzelców, oni raczej wiedzą co posiadają i zawsze doradzą raczej dobrze.

Niezbędnik
Niezbędnik stary
Niezbędnik nowy
Niezbędnik nowy

Zobaczcie na powyższych zdjęciach, jaka jest różnica w ciągu roku. Z najważniejszych zmian to broń, słuchawki, rękawice i zszywacz do tarcz.

Co do wyposażenia – wszystko przyjdzie z czasem, nie warto kupować wszystkiego co się gdzieś przeczyta. Jest tylko kilka niezbędnych rzeczy, które zawsze powinniśmy mieć przy sobie:

  1. Broń (niezbędne!)
  2. Proch (niezbędne!)
  3. Kluczyk do kominków (niezbędne!)
  4. Kapiszony (niezbędne!)
  5. Kule (niezbędne!)
  6. Okulary ochronne (niezbędne!)
  7. Słuchawki ochronne (niezbędne!)
  8. Wycior (niezbędne!)
  9. Przybitkę
  10. Smar
  11. Pineski lub zszywacz do tkanin – czymś warto przypinać tarcze
  12. Nóż (kiedy przesadzimy z kulą/pociskiem – czymś należy odciąć nadmiar ołowiu)
  13. Rękawice
  14. Kapiszonownik

(lista będzie się jeszcze zmieniała – mam zamiar dodawać linki do wszystkich niezbędnych punktów)

Dobrym przykładem będzie tutaj moja historia. Jak osoba niezarażona czarnym prochem (wydaje mi się że taka jednostka chorobowa chyba istnieje), nie pomyślałem nawet że mogę iść do sklepu, kupić rewolwer, strzelbę i zacząć strzelać. Było to nie do pomyślenia. Bywałem kiedyś na strzelnicach, bawiąc się bronią współczesną, wydając kasę za chwilkę przyjemności. Później przyszła ochota na śrutówki – przeszło szybciej niż myślałem (został się już tylko pistolet). Ot, tak normalnie człowiek sobie funkcjonował, zawieszony w czasie i przestrzenie. Ale niestety, koledzy wyciągnęli mnie na strzelnicę: “Choć, zobaczysz co mamy, postrzelasz sobie, będzie głośno i zabawnie…” i to był mój pierwszy krok w kierunku “ciemnej strony” – to od czarnego prochu. Na strzelnicy, pokazali mi rewolwer Remington INOX 8” – załadowany, wręczony – wyjaśniona obsługa, co jest czym … wskazany jedyny słuszny kierunek – tarcza. Pierwszy strzał, zamknięte oczy, drugi strzał, zamknięte oczy, trzeci strzał – już nie zamykałem oczu – i tak już tarczy nie widziałem. Po drugim napełnianiu bębna 2 gramami i wystrzeleniu – wiedziałem już że jest to. Dalej poszło już z górki. Udało się zdobyć Remingtona New Army 8″ kaliber .44 z 1975 roku w rewelacyjnym stanie. Kolejnym krokiem był Colt Navy 8″ kaliber .44 z 2005 roku – w końcu to Colt, zawsze mi się podobały na westernach, muszę taki mieć i kropka. Teraz przyszła kolej na maleństwo – Remington Pocket kaliber .31 z 2015 roku.

Remington Pocket .31

Kolejnym krokiem jest zakup niezbędnych elementów do całej tej układanki. Na pierwszą wyprawę pojechałem bez niczego – wiedziałem że koledzy mają wszystko, pomogą i nauczą poprawnie ładować i obchodzić się z bronią. Wyszło rewelacyjnie i co najciekawsze, w ramach nauki mogłem rozebrać i pomyć wszystkie rewolwery. Właśnie dzięki temu, poznałem budowę oraz sposoby czyszczenia, smarowania i składania. Zabawa ciekawsza niż samo strzelanie – nie ukrywam że czyszczenie trwało dłużej … niż wizyta na strzelnicy. Pełna lista opublikowana zostało powyżej, są to niezbędne rzeczy, bez których bardzo ciężko wybrać się na strzelnicę i się zrelaksować.

Jaką broń wybrać? Jaką broń kupić? Jaki jest najlepszy rewolwer? Gdzie mogę strzelać? Jak się nauczyć strzelać?

Są to najważniejsze i zarazem podstawowe pytania przy pierwszej decyzji dotyczącej broni. Każdy następny wybór i zakup, poparty jest już doświadczeniem, wiedzą i umiejętnościami. Wiemy już czego oczekujemy po następnym zakupie, mieliśmy możliwość do tej pory przekonania się na strzelnicy o możliwościach, wadach i zaletach danej sztuki broni. Pomijam tutaj oczywiście osoby, które dokonują zakupy tylko i wyłącznie w celu powieszenia sobie na ścianie dużej kolekcji, ładnie wyglądających sprzętów, których obsługa ogranicza się do zdejmowania warstwy kurzu.

Pierwszą broń wybieramy poprzez podjęcie decyzji określającej do czego tak naprawdę chcemy jej używać. Tylko tak można od czegoś konkretnego zacząć, jeśli natomiast nawet tego nie wiemy – możemy po prostu ją kolekcjonować.

Przeważnie potrzebujemy po prostu postrzelać do tarczy, obyć się z bronią, nauczyć się jej obsługi, zasad bezpiecznego strzelania, treningu strzeleckiego. Taka forma należy do najpopularniejszych i najprzyjemniejszych sposobów spędzania wolnego czasu. Strzelectwo czarnoprochowe nie polega tylko i wyłącznie na trafianiu do celu, to jest miejsce spotkań towarzyskich, wymiana informacji, współpracy i nauki – powiedziałbym więcej, podtrzymywanie tradycji i rozwijanie umiejętności. Uczymy się nie tylko obsługi, ale także cierpliwości, opanowania i współpracy.

Patrząc na dyskusje na FB, forum oraz podczas rozmów na spotkaniach, chciałbym w tym miejscu polecić dla osób, które jeszcze nie miały styczności z CP, aby nie kupowały najdroższej dostępnej broni. To że jest droga, nie znaczy że jest najlepsza. Na początek polecam coś, co w razie złapania chęci do kontynuacji przygody z CP, będzie można bez dużej straty sprzedać. Jak ktoś kupi Pietta Shooter’a za prawie 5k … to nie jest gwarancją że będzie zaraz trafiał same 10’tki. Sprzedać to później, będzie problem … a zwykły Remik czy Colt, za około 1,5k spokojnie znajdzie nowego właściciela. To samo z bronią długą. Zanim zdecydujemy się na zakup karabinu strzelającego na 1000 metrów, kosztującego naprawdę niezłą kasę, zastanówmy się czy mamy takie strzelnicy w pobliżu i czy będziemy strzelać na takie odległości. Może zwykły Deerhunter, Kentucky czy Hawken, spokojne na 100 metrów wystarczy. Nie wspominając już o modelach odtylcowych – co tak bardzo potrafi rozpalić wyobraźnię początkujących. Sharps nie jest idealny, dla początkującego strzelca po prostu się nie nadaje. Ilość części ruchomych, elaboracja amunicji, czyszczenie … potrafi nawet osoby bardziej obyte przerazić. O kosztach dodatków już nie wspominam, ale potrafią one niejednokrotnie zbliżyć się do kosztów zakupu samej broni – o czym bardzo łatwo zapomnieć.

Zaczynajmy przygodę od rzeczy prostych i dostępnych. Jak zostaniemy już zarażeni czarnym prochem, sami będziemy wiedzieli co kupić, gdzie kupić i dlaczego. Nie warto kupować nic pod wpływem chwili – przed pierwszym zakupem, warto wybrać się na strzelnicę, spotkać innych strzelców, porozmawiać. Można czasami wyjść jeszcze bardziej skołowanym niż przed, ale nic na to nie poradzimy – stawiam, że wybór będzie już ciekawszy i bardziej przemyślany.

Tak bardzo polecam odwiedzanie strzelnic – zanim zaczniemy się też tak naprawdę napalać na zakup broni i realizowaniem się jako ‚czarnoprochowiec’ (mieliśmy ostatnio takie pytanie – kto to jest ten ‚czarnoprochowiec’), zwróćmy uwagę, jak daleko od naszego miejsca zamieszkania znajduje się strzelnica przyjazna CP. Nie wszystkie strzelnice są zainteresowane i co najważniejsze, czasami jest do nich bardzo daleko … jazda ponad 80 km w jedną stronę, potrafi skutecznie schłodzić nasz zapał.